Poczułam na twarzy chodny wiatr, uwielbiałam tą porę dnia. Nie było mi zimno mimo tego, że słońce już zaszło. Wyjęłam Ipoda i zaczęłam szukać piosenki, która wprawi mnie w dobry nastrój. Moje Supry miękko odbijały się od asfaltu. Nie mogłam się doczekać spotkania ze znajomymi. Chciałam już znaleźć się u Toma, powód? Dawno nie imprezowałam ze względu na to, że zima raczej nie mieliśmy do tego warunków. Poza tym Tom był kumplem Harrego, więc miałam pewność, że tam będzie. Harry, znowu odpłynęłam myśląc o nim. Zanim się obejrzałam byłam już pod drzwiami Mary. Jes już tam była, przywitałam się z nimi i wyszłyśmy. Tom mieszkał kilka domów dalej, więc już słyszałyśmy dudniącą muzykę.
-Hej Tom - Mary go objęła i schowała głowę w zagłębieniu jego szyi. Byli uroczy, uwielbiałam na nich patrzeć. Ja i Jes też się z nim przywitałyśmy, wręczyłyśmy mu torebkę z alkoholem i poszłyśmy nalać sobie czegoś z procentami. Po drodze oczywiście Jes zobaczyła jakieś ciacho i poszła się przy nim pokręcić, więc zostałam sama. Podeszłam do stolika na którym stało pełno różnych butelek. Wzięłam plastikowy kubeczek, ale nie zdążyłam sobie nic nalać, bo ktoś stanął za mną. jego tors ciasno przylegał do moich pleców.
-Pozwól, że Ci naleję.- ten głos poznam wszędzie. Oczy mi rozbłysły, uśmiech zaczął wkradać się na moje usta.
-Nie mam nic przeciwko.
-Na co masz ochotę
-Sama nie wiem, wybierz coś.- powiedziałam, a Harry się nachylił aby sięgnąć butelkę. Jego ciemne loki połaskotały mnie w szyję. Zanim podał mi kubeczek zdjął mi z ramion kurtkę i wrzucił ją do pierwszego lepszego pokoju. Brunet wziął mnie za rękę i poprowadził przez tłum. Widziałam jak dziewczyny się odwracają i lustrują go wzrokiem, który w końcu spoczął na mnie. Wtedy można było wyczytać z ich oczu jak bardzo chciałyby być teraz na moim miejscu. Wtedy zdałam sobie sprawę z powodu jego niezainteresowania innymi. Zastanawiałam się nad tym mnóstwo razy, teraz było to oczywiste. One zwracały uwagę tylko na jego wygląd, a nie na to jaki jest. Ten fakt uderzył we mnie tak nagle, że na moment się zatrzymałam.
-Co się stało?- zapytał zaskoczony brunet.
-Nie, nie. nic- Harry chyba zrezygnował z dalszej podróży, bo stanął, wziął mnie za wolną rękę i zaczęliśmy tańczyć w rytm płynącej zewsząd muzyki. Zachowywaliśmy się jak małe dzieci, wygłupiliśmy się. Piszczałam za każdym razem kiedy mnie obracał, a on powtarzał to ze śmiechem. Czułam się jakbyśmy byli jedynymi ludźmi na parkiecie mimo tego, że ocierało się o mnie mnóstwo gorących i spoconych ciał.W tych krótkich momentach kiedy przyciągał mnie blisko siebie czułam, że nie są to puste gesty. Kiedy wypiłam już zawartość kubeczka udaliśmy się by nalać sobie czegoś więcej. Chciałam się nawalić, ale nie chciałam przegiąć, więc musiałam się pilnować. Przy stoliku z alkoholem stał akurat Tom i Mary. Wypiliśmy więc z nimi 3 kolejki i znów wtopiliśmy się w tłum.
*Tom's Pov*
Rozglądałem się za Harrym, zazwyczaj na imprezach trzymaliśmy się razem. Jednak teraz gdzieś mi zniknął. Nie zdążyłem się nad tym zastanowić, a już widziałem go idącego w moją stronę, trzymał za rękę Alice. No tak, czemu nie wpadłem na to wcześniej? Tych dwoje wyraźnie coś do siebie ciągnęło. Nie wiem co to było. Do niedawna za nią nie przepadałem, wydawała się być dziwna. Energiczna blondynka, śmiejąca się ze wszystkiego. Dosyć ładna, więc postrzegałem ją jako słodką idiotkę. Mimo tego, że była najlepszą przyjaciółką mojej dziewczyny przekonałem się do niej po dość długim czasie. okazała się być miłą, inteligentną, pełną energii dziewczyną, o dziwo polubiłem ją. Zawsze miała swoje zdanie i głośno je wyrażała. Wypiliśmy kilka kolejek, a Harry znów pociągnął ją w tłum. To nie było do niego podobne, nie przywiązywał większej wagi do dziewczyn, liczyli się kumple i sport. W sumie można powiedzieć, że to ja ich spiknąłem. Mary jakiś czas temu zaczęła o niego wypytywać, wiedziałem, że wpadł którejś w oko. Okazało się, że była to owa blondynka za którą nie przepadałem. Postanowiłem jednak zadziałać. Na ostatniej imprezie powiedziałem mu żeby z nią zatańczył, obydwoje byli wstawieni, więc Harry zgodził się bez większych oporów. Potem widziałem go tylko raz, powiedział, że było zajebiście. Przybiliśmy piątkę i tyle go widziałem. Spędzili razem resztę imprezy. Teraz jak na nich patrzyłem, wiedziałem, ze wykonałem kawał dobrej roboty. Wyglądali razem świetnie, nie byli na zaawansowanym etapie znajomości, więc ich zachowanie było stosowne. Ucieszyłem się, że nie idą za szybko. Zachowywali się jak para dobrych kumpli. Jednak ja widziałem jak błyszczą im oczy, jak się do niej uśmiecha. Cholera, nigdy nie widziałem go tak szczęśliwego. Uśmiechnąłem się gdy Mary dotknęła mojej ręki i poprowadziła w tłum.
*Alice's Pov*
Czułam się świetnie. Dzięki kilku kolejnym shot'om w moich żyłach płynęło przyjemne ciepło, taniec sprawiał, że czułam się wyzwolona, Harry tańczył ze mną. Nie potrzebowałam niczego więcej.
-Może odpoczniemy?- zasugerował spoglądając w moje niebieskie oczy. Ciemne loki kleiły się do jego czoła i policzków. Wyglądał naprawdę pociągająco.
-Jasne, czemu nie.
-Chodź.- wziął mnie za rękę i poprowadził na zewnątrz. W ogrodzie było przyjemnie chłodno. Usiedliśmy na ławce. Brunet podciągnął koszulkę by wytrzeć czoło, musiałam przyznać, że jest świetnie zbudowany. Wiedział gdzie spoczął mój wzrok, więc jakby specjalnie przedłużył tą czynność. Kiedy skończył złapał mnie za łydki i położył je sobie na kolanach. Nie spodziewałam się takiego gestu, ale chętnie odwróciłam się w jego stronę, a ramieniem oparłam się o ławkę. Milczeliśmy i wpatrywaliśmy się w gwiazdy. Nie była to niezręczna cisza tylko rodzaj spokoju. Tak, myślę, że czułam się spokojna czując jego bliskość i słysząc jego nierówny oddech.
-Gdzie zgubiłaś Jes?- zapytał nagle.
-Myślę, że znajdziesz ją przy najlepszej partii na imprezie.- zachichotałam.
-Ale ja siedzę tutaj.- Uśmiechnął się ukazując równe białe zęby i dołeczki w policzkach. Ledwo powstrzymałam westchnienie. Zamiast tego wybuchnęłam śmiechem i odrzuciłam głowę do tyłu co sprawiło, że moje włosy były w jeszcze większym nieładzie niż do tej pory. Harry na mnie spojrzał i nagle spoważniał po czym nieśmiało się do mnie uśmiechnął.
-Coś nie tak? Mam coś na twarzy?
-Nie, nie skąd. Ty tylko. Umm...
-Tak?
-Uroczo wyglądasz kiedy się śmiejesz.- Czułam jak się rumienię, nie spodziewałam się tego.
-Och, dzięki.- powiedziałam i spojrzałam na niego niepewnie, momentalnie zatopił swoje zielone oczy w moich. Aż czułam iskry przepływające między nami. Harry pociągnął mnie za kostki co sprawiło, że znalazłam się bardzo blisko niego. Nasze twarze dzieliły centymetry. Nie wiem co się stało, że zrobił się taki śmiały, ale stawiałam na to, że procenty zrobiły swoje.
-Może już wrócimy?- odezwał się wpatrując się w moje oczy i nie czekając na odpowiedź wziął mnie na ręce i zaniósł na parkiet. Towarzyszyły temu moje piski i chichot.
-Tego się nie spodziewałam- powiedziałam przez śmiech kiedy w końcu mnie postawił.
-No wiem.-uśmiechnął się zawadiacko i poprowadził mnie w stronę stolika z napojami.
-Nie, Harry, ja już nie piję.- powiedziałam kiedy zaczął nalewać płynu do mojego kubka.
-Czemu?
-Nie wiem jak Ty, ale ja chciałabym coś jednak pamiętać.
-W takim razie, pozwoli pani?- zapytał po czym się zaśmiał
-To będzie dla mnie przyjemność.- zachichotałam i ruszyłam za nim w rytm piosenki, która akurat wydobywała się z głośników.
Kiedy koło 3 w nocy ludzie zaczęli opuszczać dom Toma byłam wyczerpana. Alkohol już dawno przestał działać, więc czułam tylko ogromne zmęczenie i straszny ból głowy.
-Odwiozę Cię do domu. Co Ty na to?- zaoferował brunet.
-Tak, dzięki.- odparłam w pierwszej chwili, ale przypomniałam sobie, że oficjalnie spędzam noc u przyjaciółki.
-Znaczy nie. Nie. Rodzice myślą, że nocuję u Mary.
-Ach, rozumiem. W takim razie może Cię odprowadzę?
-Będzie mi miło- spojrzałam na niego, a on uraczył mnie swoim cudownym uśmiechem.
_____________________________________________________________
-Musisz tak hałasować?- usłyszałam stłumiony przez poduszki głos Mary.
-Och, przepraszam.- Zapomniałam, że ona jak zwykle wypiła dużo więcej niż ja. Nie chciałam jej irytować już od rana, więc postanowiłam być ostrożniejsza. Poszłam do kuchni i wlałam sobie wody, a resztę zaniosłam Mary, bo wiedziałam, że będzie miała ogromnego kaca. Usiadłam na parapecie i zaczęłam wpatrywać się w ulicę. Myślałam o wczorajszej imprezie, o tym jak Harry odprowadził mnie do Mary i przytulił na pożegnanie. To było cudowne. Czuć jego ręce wokół siebie, jego brodę na czubku swojej głowy. Czułam się jakbym osiągnęła wszystko czego chciałam. Z zamyślenia wyrwała mnie przyjaciółka.
-O czym tak myślisz? Czyżby o pewnym wysokim zielonookim brunecie? Hmmm?- zapytała i znacząco na mnie spojrzała.
- Pytasz jakbyś nie wiedziała i sama nie myślała dwadzieścia cztery na dobę o Tomie.- odcięłam się i rzuciłam w nią poduszką.
-Dobra, już dobra. Cieszę się, że się wam układa.
-Ja też. Idę się ubrać, bo ojciec zaraz po mnie przyjedzie, a wyglądam jakbym przez tydzień z jaskini nie wychodziła.
-Ty zawsze tak wyglądasz.- powiedziała i zarobiła kolejny cios poduszką. Wzięłam prysznic, umyłam włosy i zdążyłam doprowadzić się do jako takiego porządku kiedy akurat przyjechał tata. Nie chciałam wracać do domu. Pewnie znów będę musiała wysłuchiwać wiecznych kłótni i krzyków. Westchnęłam. Wzięłam swoje rzeczy, pożegnałam się z Mary i wyszłam.
-Gdzie byłaś całą noc?!- ledwo wsiadłam do samochodu, a on już krzyczał.
-U Mary, a gdzie niby miałam być?- spokojnie odpowiedziałam i popatrzyłam mu w oczy. Znałam już ten błysk. Było źle, bardzo źle.
-Nie byłaś u Mary, przestań mnie kurwa okłamywać! Byłem tu w nocy! Nie było Cię! Za kogo Ty mnie kurwa masz?! Za idiotę?!- krzyczał mi prosto w twarz. Wiedziałam już na co mam się szykować. Nie powiedziałam nic tylko przeniosłam wzrok za okno, nie chciałam żeby widział łzy zbierające się w moich oczach. Niedługo potem znaleźliśmy się pod domem. Złapałam torbę i szybko ruszyłam w stronę drzwi. Zdążyłam wejść do domu i poczułam silny uścisk na moim ramieniu.
-Spójrz na mnie! Czemu mnie okłamujesz?! Gdzie byłaś?!- nie miałam odwagi się odezwać, więc tylko spuściłam głowę.
-Odpowiedz jak do Ciebie mówię dziwko!- tego było już za wiele, nigdy mnie tak nie nazwał. poczułam jak zbiera się we mnie złość.
-Jak możesz tak do mnie mówić! Jestem Twoją córką, a nie pierwszą lepszą kurwą spotkaną na ulicy!- usłyszałam swój głos. Była zdziwiona własnymi słowami, nigdy nie odważyłam się odezwać w taki sposób do rodziców.
-Co powiedziałaś, jak śmiesz się tak do mnie odzywać?!- wykrzyczał mi prosto w twarz.
-Jak Ty mnie wyzywasz to jest do...- nie zdążyłam dokończyć i poczułam jak mój policzek piecze. Dopiero po kilku sekundach zorientowałam się co się stało. Uderzył mnie. Często się kłóciliśmy, ale do czegoś takiego nigdy nie doszło. W oczach zapiekło mnie od łez. Co on sobie wyobrażał? Odwróciłam się i chciałam wyjść, ale na moim ramieniu znowu poczułam uścisk.
-Jeszcze z Tobą nie skończyłem!- powiedział i popchnął mnie na ścianę. Moje plecy boleśnie o nią uderzyły. Zjechałam plecami w dół i oparłam głowę na nadgarstkach modląc się by to się już skończyło.
-Wstań jak do Ciebie mówię szmato!- pociągnął mnie boleśnie za włosy i popchnął na szklaną półkę. Upadłam na nią całym ciężarem ciała i ją potłukłam. Szkło wbiło mi się w nadgarstki, brzuch i uda. Zasyczałam cicho i odwróciłam się w jego stronę. Czułam jak ciepła krew spływa po moim ciele. Spojrzałam z bólem w jego oczy, miałam nadzieję, że przestanie, że zrozumie co robi. Niestety nie było mi to dane. Jeszce raz złapał mnie za włosy i podciągnął na swoją wysokość.
-Wynoś się! masz pięć minut na spakowanie swoich rzeczy i wynocha z mojego domu!- tego się nie spodziewałam. Wyrzucał z domu własną córkę, w dodatku ledwo trzymającą się na nogach. Szybko wzięłam torbę i zaczęłam pakować do niej niezbędne mi rzeczy. Wzięłam wszystkie moje oszczędności i wyszłam. Nie wiedziałam gdzie pójdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz